piątek, 28 sierpnia 2015

Remastery to kwestia sporna...



Wypuszczane co chwilę odświeżone edycje różnych hitów z dalekiej, bądź nie, przeszłości nie podobają się każdemu. Wiele osób narzeka na to, że te nie zmieniają ostatnio nic, i myślę, że w wielu przypadkach ci gracze mają rację. Jednak to wszystko zależy od tego, kiedy wyszedł dany remaster, oraz co nowego wnosi. Do napisania tego felietonu zachęciły mnie premiery God of War III Remastered i Dishonored: Definitive Edition, ale o tym za chwilę.


Oczywiście, rozumiem, po co istnieją remastery. Pierwszym powodem są oczywiście pieniądze. Drugim chęć dania graczowi możliwości odświeżenia/poznania tytułu, który wyszedł na konsolę, której ten nie posiada. Taki remaster powinien posiadać jeszcze coś, co zwiększy chęć gracza na ewentualny powrót, czyli dodatkowe funkcje. Standardem dla takich gier są wszystkie dodatki i podwyższona rozdzielczość, ale to za mało. Taki remaster powinien mieć jeszcze jakieś dodatkowe tryby gry, albo inne misje. Dlatego taki Photo Mode w God of War III Remastered, albo The Last of Us: Remastered jest to trochę za mało. Gdyż gracz nie dostaje żadnych innych funkcji, oprócz odświeżonych tekstur i Full HD i 60 klatek na sekundę. Zwłaszcza za taką cenę - GoW III Remastered kosztuje na tę chwilę 144 zł, co jest moim zdaniem przesadą. 

Lepszą cenę ma Dishonored: Definitive Edition (bo 79.95 zł dla posiadaczy wersji PS3, dla innych - dwa razy więcej), ale jego jakość bije - w złym sensie - obie wymienione wcześniej gry głowę. Otóż gra chodzi w słabych (jak na remaster) 30kl./s., które potrafią spaść nawet do 20. Dodatkowo nie poprawiono nic, oprócz rozdzielczości... gry, bo tekstury nadal są takie same. Nie obeszło się bez żadnych glitchy, gdyż gra ma problemy z audio w cutscenkach. Czy można nazwać coś takiego remasterem? Nie, to jest niedorobiony port, który zasługuje na masę aktualizacji. Podtytuł Definitive Edition do czegoś zobowiązuje.

Dishonored: Definitive Edition nie zasługuje na miano remastera

A co do wersji Definitive Edition, to w ciągu ostatnich dwóch lat wyszło ich sporo. Pierwszym, jaki pamiętam, jest Tomb Raider: Definitve Edition - wersja, której nie uciągnęłyby stare konsole. Gra oferowała dużo zmian w grafice, jak chociażby bardziej szczegółowe modele postaci, świetnie wyglądające włosy Lary i ulepszone animacje postaci. Jest to jeden z tych wyjątków, w których zmieniono tylko opcje graficzne i płynność, a były jednocześnie bardzo dobrze odebrane. 
Po tym wyszło Sleeping Dogs: Definitive Edition od tych samych wydawców. Tutaj jednak zmiany były mniejsze. Gra dostawała wszystkie dodatki, łącznie z dostępnym tylko dla PC-tów High-Resolution Texture Pack. I to w zasadzie tyle. Nie zmieniono żadnych animacji, czy modeli - tylko tekstury. Gra, tak jak TR, chodziła w 30 kl./s. i Full HD. Jednakże tutaj brakowało, jakichś małych, gameplay'owych zmian... czegoś, co przyciągnęłoby starych graczy.
Najlepiej tutaj sprawiło się DmC: Devil May Cry Definitive Edition, które być może nie wniosło wiele graficznie, ale dostaliśmy sporo zawartości ekskluzywnej dla current-genów. W skład wchodzą hardcorowe tryby Gods Must Die! i Must Style Mode. Do mnóstwo postaci, z których jedna (Vergil) ma własny tryb. Możemy też ustawić sobie tryb Turbo, który stosownie przyśpiesza rozgrywkę. Oprócz tego usprawniono model walki, dodano możliwość ręcznego namierzania celów i usunięto wiele błędów. Po prostu wzór remastera.

Podobają mi się jednak wszelakie kolekcje gier, gdyż być może oferują to samo, ale są tańsze. Metal Gear Solid HD Collection, być może nie wprowadza wiele do gameplay'u, jest tanią kolekcją bardzo dobrych gier. Nadchodzące Uncharted: Nathan Drake Collection, na które mam wielką chrapkę, jest niczym innym, jak zwykłymi remasterami pozbawionymi multiplayer. Ale w cenie jakichś 220 zł (tylko domysły) możemy dostać trzy najlepsze tytuły, jakie powstały na PS3, a dodatkowo pierwsze Uncharted w końcu dostanie polski dubbing. Mi tak niewielu usprawnień, takie kolekcje sprawdzają się świetnie, gdyż kupi je nawet gracz, który ma je już za sobą od bardzo dawna. Z tych niewiele wprowadzających kolekcji wyrywa się Halo: The Master Chief Collection. Za cenę premierowej gry, dostajemy 5 remasterów - 4 główne części i dodatkowo ODST - które może różnią się od siebie jakością, ale mają działający multiplayer z wieloma znanymi mapami. Nie wspomniałem, że jedna z tych części (dokładniej Halo 2) jest już zaawansowanym remake'em, a nie remasterem.

Co jednak myślę o kupowaniu remasterów starych gier? No tutaj bywa różnie, gdyż niezależnie od gry, w zakupie może pomóc nostalgia. Tak właśnie wielu graczy zawodzi się później jakością remastera. Tak miałem ja ogrywając vitową wersję Grim Fandango Remastered, której niestabilność paru godzinach grania zmusiła mnie do zaczęcia od nowa. Sama gra długo się ładowała i nie działała płynnie. Pomogła w tym przesiadka na wersję na PS4, ale to karygodne, żeby na Vicie cięła się gra z paroma modelami na ekranie i prerenderowanymi tłami. Nie możliwe. Nie podoba mi się również jakość Worms World Party Remastered, wypuszczonego ostatnio na Steam. Nie wprowadzono tam nic nowego, oprócz podwyższonej rozdziałki. Nawet twórcom nie chciało się dopracować tekstur, co powoduje, że na wysokich rozdzielczościach wszystko na ekranie jest horrendalnie małe. Z tego co mi wiadomo, to nawet wycięto to i owo, a na dodatek gra często wywala do pulpitu. Nie wszystkie stare gry jednak działają okropnie. The Legend of Zelda: Ocarina of Time 3D i Majora's Mask 3D dowiodły, że jedne z najlepszych tytułów na Nintendo 64 (jak i w ogóle) potrafią nabrać błysku, poprzez odświeżenie graficzne i świetne wręcz wykorzystanie funkcji 3DSa.

Śmierć powinna dotknąć twórców, którzy stworzyli port tej gry na PSV

Remastery, to kwestia sporna. Wszystko zależy od jakości i formy wydania remastera. Sporą rolę odgrywa też cena i odstęp czasowy między wypuszczeniem remastera, a oryginalnego wydania owej produkcji. Jeśli nie mamy do czynienia tylko ze wszystkimi dodatkami i Full HD, to nawet przechodzący na nową generację gracze to kupią, tak jak to miało miejsce przy DmC. Jednak jeśli gracze dostaną Full HD port z Photo Mode albo, gorzej, zwykły port chodzący gorzej niż oryginał, jak Prototype Biohazard Collection, czy wspomniane Dishonored, to coś jest nie tak. Nie mam nic do odświeżanych tytułów, pod warunkiem, że wnoszą coś nowego, coś co skłoni większą liczbę graczy do kupna tego tytułu. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © 2015 Handheld Nation | Designed With By Templateclue | Published By Gooyaabi Templates
Do góry